tydzień bez nadgodzin to tydzień stracony, do zobaczenia za 9 godzin i 36 minut. wieczorem chyba sie zaleję w trupa, by wypłukać z siebie pracoholizm
łał jak ten czas leci, aż mnie na starego dzogera przywiało... nie moge uwierzyć, że dane mi było przeżyć tyle lat ;p